Ile jest życzliwości w Polakach?

Okazuje się, że całkiem sporo, czyli o tym jak karma do mnie wróciła.

Dzień jak co dzień. Przechadzałem się akurat jedną z głównych ulic Warszawy, w której obecnie pomieszkuję, gdy zauważyłem żebraka. Normalnie pozostaję na nich niewzruszony. Ot cyganie albo pijaczki. Większość ludzi zaatakowana standardowym „Panie kierowniku, złotóweczkę może Pan dorzuci?” ucieka wzrokiem i wykręca się mówiąc, że nie ma drobnych, albo płaci tylko kartą. Ja nie. Nie mam zamiaru darmozjadom dorzucać na alkohol więc wszystkie „kierowniku” ucinam krótko mówiąc po prostu „nie”, „nie daje”, albo „jestem zbyt piękny i zbyt młody żeby za to płacić”.

Tym razem było trochę inaczej. Widziałem go tylko kątem oka kiedy go mijałem, ale oprócz tego, że nie miał nogi rzuciło mi się w oczy, że jest dobrze ubrany. I to jest właśnie to co robiło różnicę.

Żebracy grają na emocjach udając biednych, brudnych i zmęczonych życiem. No dobra, w sumie to oni są biedni, brudni i zmęczeni życiem, ale nie potrzeba dużo żeby o siebie zadbać. Prysznic w schronisku i używana odzież w cenie trzech do czterech pereł export. Im się po prostu nie chce, a skoro im się nie chce, to nie zasługują na litość, na której bazują.

Z drugiej strony był ten człowiek. Porządnie, schludnie ubrany. Nie śmierdział, nie miał zapijaczonej mordy. Zwyczajnie wyglądający mężczyzna około 50tki. Miał za to godność żeby wyjść do ludzi jak człowiek, a sytuacja zmusiła go żeby przerzuć tę godność i wyciągnąć rękę do obcych po pieniądze. Chociaż zazwyczaj tego nie robię, tym razem nie mogłem przejść obojętnie. Wygrzebałem parę złotych i wróciłem się wrzucić mu do koszyka.

Chwilę później byłem już w drodze na tramwaj i to wtedy naszła mnie pierwsza myśl, że byłoby śmiesznie gdyby mi zabrakło drobnych na bilet. Piętnastka podjechała chwilę po moim przybyciu na przystanek i od razu wskoczyłem do środka. Była spóźniona i tylko dlatego mi się udało nie czekać następnych 15minut.  Szybkie spojrzenie w lewo, w prawo, dla pewności jeszcze raz w lewo. Nie ma biletomatu. Podszedłem do kierowcy żeby z nim porozmawiać przez szybkę. Generalnie staram się mówić głośno żeby ludzie mnie słyszeli, ale tutaj przykładałem się jeszcze bardziej bo między nami była bariera. Nie przeszkadzało mi za bardzo to, że słyszy mnie pół tramwaju. Po krótkich ustaleniach kierowca rzuca w moją stronę.

– To będzie cztery czterdzieści. – Spojrzałem ze strachem do portfela

– A kartą mogę?

– Nic z tego.

– Z 50 Pan wyda?

– Wyliczone musi być. – Tu już mi się pomysły powoli kończyły więc poszedłem po ostatnią możliwość.

– No nie wystarczy mi. To poproszę ulgowy, jak mnie złapią to może chociaż lżej potraktują.

– No nie sądzę. – Spojrzał na mnie. – A ile tam masz?

– 3,70 i trochę żółtych.

– Dobra dawaj, dam Ci cały. – Dobiliśmy targu.

Mało, że tramwaj się dla mnie spóźnił to jeszcze po raz pierwszy motorniczy (czy jak oni się tam nazywają) dorzucił mi do biletu.  Może faktycznie coś jest z tą karmą. Jak zwykle w dobrym humorze usiadłem na jednym z wolnych krzeseł i zagaiłem starszą kobietę po mojej prawej. Takiego małego słodkiego jamniczka miała, ale rozmowa nam się nie kleiła. Kiedy nawet nie odpowiedziała na moje pierwsze pytanie stwierdziłem, że się zajmę telefonem. Tramwaj zatrzymał się na następnym przystanku i ja całkowicie pochłonięty przeglądaniem Facebooka, zostałem wyrwany z transu przez obcy, kobiecy głos.

– Udało się Panu w końcu kupić ten bilet? – Spojrzałem w górę i zauważyłem kobietę stojącą nade mną z wyciągniętą ręką.

– Słucham? – Nie zrozumiałem od razu, ale wtedy spojrzałem na jej dłoń. Dawała mi swój bilet bo to był jej przystanek. – Aaaa, dziękuję bardzo, ale ostatecznie udało mi się kupić. – Odpowiedziałem z szerokim uśmiechem, który ta odwzajemniła i wyszła zanim drzwi się zamknęły.

Chociaż mogłoby się wydawać, że oklepane „dobro zawsze wraca” będzie w tej historii morałem, to tak nie jest. Karma nie istnieje, a ludzie dobrzy i ufni są wykorzystywani najbardziej. Po prostu uśmiechajcie się dużo i głośno mówcie czego chcecie, a jakoś to będzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s