Jak to się robi z dziewczynami na wyjeździe

Piza, Luminara, dzień 1.

Zatrzymałem ją w dzień na ulicy, rano musiała wyjść wcześnie żeby zdążyć do pracy. Jeżeli zastanawiałeś się kiedyś jak to wygląda przy częstych podróżach to dobrze, bo teraz zamierzam o tym opowiedzieć. Większość ludzi poznaje się poprzez kręgi socjalne. Szkoły, uczelnie, miejsca pracy, kluby hobbistyczne itp. Później mają tygodnie, miesiące lub lata na budowanie wspólnej historii, komfortu, zaufania, a z czasem może to prowadzić do czegoś więcej. Ja robie dokładnie to samo tylko muszę się wyrobić w paru godzinach, ewentualnie dniach, bo później możemy się już więcej nie spotkać. No i zakładając, że ludzie nie muszą mnie znać żeby lubić, nagle cały świat staje się jednym wielkim kręgiem socjalnym. Jestem po prostu towarzyski.

Nie każdy wyjazd wygląda jak ten, ale nie był też on super odchyłem od normy. Miałem dobrych ludzi i dobry humor. Tego weekendu w Pizie miało miejsce coroczne święto zwane Luminarą. Trochę świateł, fajerwerków, tradycyjnego przepychania na moście, a potem impreza na ulicach miasta do świtu. Tam właśnie wybrałem się ze znajomym, którego wcześniej poznałem przez internet.P_20170617_005236.jpg Umówiliśmy się pod krzywą wieżą, ale gdy dotarłem na miejsce, jego jeszcze nie było. Rozglądając sie przelotnie, znalazłem za to dwie dziewczyny siedzące na krawężniku, z czego jedna wpasowała się w moje gusta. 3 sekundy. Dokładnie tyle czasu jest na podjęcie decyzji zanim mózg zaleje nas wymówkami. „na pewno jest zajęta”, „nie chce im przeszkadzać”, „nie uczesałem się”, „siedzą we dwie”, „pewnie nie rozmawia po angielsku” czy jakakolwiek inna. To bez znaczenia. Ja po dwóch sekundach już byłem w drodze.

Podszedłem z szerokim uśmiechem i wyprostowaną, otwartą postawą. Zacząłem bezpośrednio z mocnym kontaktem wzrokowym, dodając krótkie empatyczne stwierdzenie, żeby złagodzić szok niespodziewanego podejścia.

– Cześć. Wiem, że to nie zdarza się często i może wydawać się trochę dziwne, ale podobasz mi się i musiałem podejść. – Mniej więcej cos takiego powiedziałem (Po angielsku wszystko brzmi lepiej). Były trochę zaskoczone, ale brak większej reakcji więc ciągnąłem dalej. W tym momencie to na mnie spoczywał ciężar podtrzymania konwersacji. „Nie jesteś Włoszką. Wschodnia europa?” Każdy lubi słuchać o sobie, a dobry cold reading zawsze robi wrażenie. Z pochodzeniem trafiam 7\10.

– Tak, jestem z Bułgarii. Skąd wiedziałeś? – Jej oczy delikatnie się rozszerzyły, a uśmiech niestety pojawił się na jej twarzy. Może troche wybrzydzam, ale jej zęby nie spełniały standardów unijnych. Za długo sam chodziłem w aparacie, żeby takie rzeczy umykały mojej uwadze. Ja juz wiedziałem, że nic z tego nie będzie, ale jeszcze chwilę tam zostałem na przyjacielską pogawędkę.

Przed przyjściem Daniele (tak, to męskie włoskie imię) zdąrzyłem jeszcze skoczyć do toalety i wracając zobaczyłem go z daleka. Stał przy murku, a przed nim siedziały dwie calkiem zgrabne dziewczyny. Kiedy podszedłem bliżej akurat robiły sobie selfie. Nie żeby robiło mi to jakąś różnicę, ale założyłem, że cała trójka sie zna więc bezceremonialnie wbiłem się między nie, obejmując jedną. Kiedy zapytałem dlaczego napastują mojego znajomego, odpowiedziały, że on tam tylko stał…

20427207_1581043681969370_1741262532_o.jpg

Tutaj angielski za bardzo się nie sprawdzał. Na szczęście dziewczyny były cierpliwe więc mogłem mówić swoim łamanym włoskim. Daniele dołączył do rozmowy i po 10 minutach stwierdziliśmy, że czas się zbierać. Chcieliśmy coś zjeść, a jeszcze jeden znajomy na nas czekał. Wziąłem od dziewczyn kontakt żeby się złapać w nocy i poszliśmy.

Już we trzech, ja, Daniele i Dario, spokojnie czekaliśmy na nadejście wieczoru i rozpoczęcie imprezy. Dość szybko zrobiło się ciemno, a ilość ludzi na ulicach i wokół rzeki rosła w zadziwiającym tempie. Atmosfera szybko nam się udzieliła i dołączyliśmy do tłumu. Jak to zwykle z nami bywa, co chwilę łączyliśmy się z innymi grupami, rozmawialiśmy i żartowaliśmy z ludźmi na około. Bliżej północy jednak energia zaczynała opadać. Teraz często na imprezach nie piję. Całą noc byliśmy trzeźwi i wpadliśmy na pomysł, że mały kubeczek sangrii może podratować sytuacje. Tak więc stojąc na uboczu popijaliśmy sangrię, zbierając energię i planując gdzie pójść dalej. Wtedy ją zobaczyłem. Stała na samym środku placu robiąc zdjęcie. Wyglądała na dobrze po 40, chyba, że to te skołtunione włosy i niezgrabny makijaż dodawał jej lat. Brzuszek tylko delikatnie wylewał się spod przykrótkiej koszulki, a niepasujące do niczego spodnie dopełniały wizerunku. Jak nie wiesz co robić, to zrób coś głupiego. Dawno minęły graniczne trzy sekundy, ale tutaj nie straszna była mi żadna wymówka. Daniele podążył za moim wzrokiem i powiedział.

– Nie zrobisz tego.

– To patrz. – Wziąłem łyka sangrii i już chciałem mu podać kubek, ale zastanowiłem się i wziąłem jeszcze jednego, a ostatecznie zabrałem kubek ze sobą. Tak naprawdę chciałem poprawić jej humor jakiś małym komplementem, a przy okazji wybić się ze stagnacji.

– Cześć, chciałem Ci tylko powiedzieć, że ładnie wyglądasz. – Skłamałem, ale za to ze szczerym uśmiechem. Po tym wdaliśmy się w mały chat, ale chwilę później stało się coś, czego w życiu bym się nie spodziewał. Moja Pamela nie była tam sama. Zagrożony samiec szybko pojawił się u jej boku stając przodem do mnie, gotowy do konfrontacji. Zastygłem w oszołomieniu. Nie żebym się bał, albo sytuacja była mi obca, ale właśnie zostałem przyłapany na rwaniu „najbrzydszej świni w klubie”, a jeszcze nawet nie było po drugiej… Nie wiedziałem czy wypada się śmiać, więc na wszelki wypadek tylko z lekkim uśmiechem poświęciłem mu trochę uwagi. Uścisk dłoni, dwa zdania i „No to ja już chyba pójdę.”. Obejrzałem się jeszcze za nimi kiedy odchodzili. Ona cała w skowronkach szła wyprostowana (a już wcześniej była dobre 5cm wyższa od niego), on natomiast mocno gestykulując coś jej tłumaczył. Zdecydowanie uświetniłem jej wieczór. On mógł się wydawać lekko zdenerwowany, ale jakby nie patrzeć dodałem jej wartości, a ona była jego. Każdy cieszy się bardziej z rzeczy, które są też pożądane przez innych, a świadomość konkurencyjności tylko pozytywnie wpływa na związki. Zadowolony z dobrego uczynku, jeszcze przeżuwając niezręczność całej sytuacji, wróciłem do znajomych odebrać należny mi szacuken i zbić piąteczki. Morale wzrosły. Poszliśmy dalej po drodze gubiąc Dario. Znowu byliśmy we 2.

P_20170604_033727.jpg

(Nie, to nie mój znajomy. To nawet nie ta sama noc, ale gość zasługuję na uwiecznienie w necie)

Reszta wieczoru mijała imprezowo, przyjemnie, ale bez większego szału. Tłok na ulicach, muzyka, fajny wystrój, dużo świateł i fajerwerków. Koło drugiej stwierdziliśmy, że to dobry czas żeby znaleźć się z dziewczynami spod wieży. Nie obyło się bez problemów ze względu na tłum i słaby zasięg, ale ostatecznie złapaliśmy się na jednym z głównych placów. Pogadaliśmy chwilę i padła decyzja, że idziemy do sklepu po piwo, a później szukać fajnego miejsca żeby siąść. Po drodze naturalnie wyszło, że Daniele szedł z brunetką z przodu, ja z blondynką z tyłu. O dziwo z tą, która w ogóle nie rozmawiała po angielsku. Na szczęście dla kobiet ważniejszy jest kontekst niż treść. One porozumiewają się niewerbalnie, a ten język znam już coraz lepiej. Po drodze pojawiało się coraz więcej dotyku. Przypadkowe muśnięcia, żartobliwe popchnięcia czy objęcia. Wszystko okraszone śmiechem nawet z nieśmiesznych żartów i przeciągłymi spojrzeniami. Gdzieś w trakcie zaproponowała nawet żebym odwiedził ją w jej mieście, to mnie oprowadzi.

W sklepie okazało się, że tylko ja piję więc wziąłem jedno piwo, a w drogę na plac szedłem już trzymając się z blondynką za ręce. Interakcja szła w dobrym kierunku i potrzebowałem trochę prywatności, ale logistyka nie pozwalała na izolacje. Okazja pojawiła się trochę później.

Kiedy na kolejnym postoju ja spokojnie dopijałem piwo, reszta zjadła po pączku. Ruszyliśmy chwilę potem i moment wydawał się idealny. Oni we dwójkę zajęci rozmową jakieś dwa metry przed nami. Dookoła tylko garstka ludzi i przyjemna nocna atmosfera. Zatrzymałem się i delikatnie ścisnąłem jej dłoń, którą znów trzymałem w swojej. Zatrzymała się gdy poczuła opór i spojrzała na mnie pytająco. Stałem twardo na ziemi i z lekko opuszczoną głową patrzyłem prosto w jej oczy. Nie musiałem nic mówić. Komunikat był prosty bezpośredni. Delikatnie przyciągnąłem jej rękę do siebie. Wziąłem na siebie całą odpowiedzialność, ale zostawiłem jej okienko żeby mogła się wycofać. Wykorzystała je idealnie. Momentalnie puściła moją rękę, odwróciła się do mnie plecami i ruszyła na przód. To nie był sztuczny opór mówiący „jeszcze nie”. To było twarde i zdecydowane nie. Zrównaliśmy się wszyscy razem i następne pół godziny spędziliśmy rozmawiając o głupotach zanim się rozeszliśmy. Nie czułem się z tym niezręcznie. Spróbowałem i nie wyszło. Zastanawiałem się tylko co było powodem.

20447159_1581043678636037_1849287259_o.jpg

Ostatecznie koło godziny 5 stwierdziliśmy, że czas spać. Czekała nas jeszcze podróż do sąsiedniego miasta. Nocleg w Pizie mieliśmy dopiero na następny dzień i to wtedy działo się najlepsze, ale to już na przyszły wpis. Tak czy inaczej, bawiliśmy się dobrze. To był udany wieczór.

One thought on “Jak to się robi z dziewczynami na wyjeździe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s