Słowacja odc. 2. Dlaczego policja kupuje alkohol turystom?

Dwa tygodnie zwiedzania Słowacji za 7 euro, ciąg dalszy. Obecnie jestem zwolennikiem podróżowania bez dziewczyn bo więcej z nimi problemów niż pożytku, ale tutaj zwracam honor. Kaja okazała się być pożyteczną towarzyską podróży i przez cały wyjazd tylko dwa razy udało jej się mnie wyprowadzić z równowagi.

Następnego dnia złapaliśmy bardzo oryginalnego stopa (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało). Po ostatniej przygodzie lingwistycznej mniej więcej wiedziałem czego img_20140722_181030mogę się spodziewać po kierowcach w tym kraju. Przynajmniej tak myślałem do pewnego momentu. Na poboczu z potrójną ciągłą, jakieś 10 metrów przed rondem na autostradzie, generalnie w miejscu gdzie nawet my nie powinniśmy stać, ktoś zatrzymał się, żeby nas zabrać. Ciężarówką z parędziesięcioma tonami drewna na pace i jeszcze przywitał słowami „Oficjalnie mogę zabrać tylko jednego pasażera. Jedno z was będzie musiało się schować za fotelem”. Kai nie trzeba było dwa razy powtarzać. Już wcześniej zdążyła opracować technikę szybkiego wślizgiwania się na tylną kanapę i przycinania komara. Zgadnij kto miał przyjemność „konwersacji” z kierowcami… Co się migowego nauczyłem to moje. Wspomniałem już, że nigdy wcześniej nie jechałem taką ciężarówką?

Po jakimś czasie, po raz kolejny znaleźliśmy się na drodze, próbując wyjść z pobliskich zabudowań i tam znowu zacząć łapać. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie mały czarny przedmiot, który zauważyłem po drugiej stronie jezdni.

Ty, Pa, portfel! – Zacząłem z przesadną elokwencją.

Nie no, nie ma szans, śmieć jakiś. – Wykazała się realizmem Kaja.

Wiedziony naturalną ciekawością pomyślałem „zaryzykuje”. Poświęcę te 15 sekund i podniosę. Nie pomyliłem się. To był portfel i to pokaźnej grubości.

Ty, no pa, portfel. – Kontynuowałem nie schodząc z tonu. Zdecydowałem się zajrzeć do środka dopiero kiedy wróciłem i stanąłem z powrotem obok Kai. Portfel był gruby, ale nie wypchany kasą. Od razu rzucił mi się w oczy dwucentymetrowy plik dokumentów. Dobry ze słowackiego nie byłem, ale z tego co się doczytałem mógł tam mieć:

  • trzy karty kredytowe,
  • kartę wędkarska,
  • kartę członka klubu go-go,
  • książeczkę sanepidu,
  • wejściówkę do Disney Landu,
  • I najlepsze – Odznakę policyjną razem z legitymacją.

Już wiedziałem, że coś z tym trzeba zrobić, ale wtedy otworzyłem kieszonkę z kasą i zobaczyłem sześćdziesiąt euro. Biorąc pod uwagę, że to jakieś trzy razy więcej niż mój założony budżet na tamten wyjazd, w mojej głowie od razu pojawiła się wizja. Ja leżący na hamaku pod palmami. Jedna ręka pod głową, w drugiej trzymam drinka, a dookoła dziewczyny w bikini wachlujące mnie liśćmi bananowca. Przez szum fal z nad morza przebijał się jednak głos, który za każdą chwilą nabierał na sile. To był głos mojego sumienia. Zamarłem tocząc wewnętrzną walkę, gdy do akcji wkroczyła Kaja. Musiała zobaczyć, że coś jest ze mną nie tak i od razu zadziałała. Bez zawahania, pewnym ruchem wyjęła portfel z moich rąk. Kasa szybko z niknęła pod osłoną stanika, a po chwili Kaja z portfelem była już w połowie drogi na posterunek, który okazał się być dwieście metrów za nami. „Znaleźne” pomyślałem „Dzisiaj stawia budżetówka”. Tym razem to ona nosiła spodnie na tym wyjeździe. Podzieliliśmy się po pół, co wystarczyło nam na wejściówki na zamki, jedzenie (Trochę konserw miałem ze sobą z polski), kawę na stacjach i alkohol przez cały wyjazd.

img_20140721_134559

Tego samego dnia dotarliśmy do Słowackiego Raju. Zaczęło się dobrze. Idealna pogoda, Absynt z browarem na zachętę i w drogę. Dopiero później zaczęło padać. Kompletnie nieprzygotowany na trekking, znalazłem się gdzieś w połowie trasy, w śliskich adidasach, z ciężkim plecakiem, w deszczu, stając na wąskim podeście i trzymając się łańcucha paręnaście metrów nad rzeką. Poza tym bez szalonych przygód, ale osobom lubiącym spacery po górach, zdecydowanie polecam ten park. Nieskromnie mogę powiedzieć, że parę miejsc już widziałem, ale Słowacki Raj dalej miło wspominam i chce tam jeszcze wrócić. Trasy robią wrażenie, a to wszystko prawie pod nosem, jeżeli mieszkasz w Polsce.

imag0219

Tym razem na noc znaleźliśmy bardzo strategiczne miejsce. Kawałek pola, ale niedaleko campingu. Nie dość, że za darmo to jeszcze za grosze mieliśmy dostęp do prysznica, ogniska itp. Wszystko byłoby idealnie gdyby nie to, że tej nocy rozszalała się burza. Namiot wytrzymał, ale nie dość, że tej nocy dalej martwiłem się o złodziei, morderców i niedźwiedzie to doszły do tego jeszcze pioruny, ryzyko zalania, zbyt silny wiatr i Kaja… Nie zrozumcie mnie źle. Kaja to kawał pewnej siebie i inteligentnej bestii. Tyle tylko, że tej nocy naszło ją na zachowywanie się jak rasowa blondynka. Deszcz i wiatr bezustannie napierał na namiot zagłuszany co jakiś czas przez grzmoty. I tak nie mogłem spać wiec pomyślałem, że chociaż poczytam. Druga w nocy, błyski, grzmoty i ja czytający spokojnie książkę przy świetle latarki gdy nagle do moich uszu dotarł głos przebijający otaczający nas hałas.

Maaaaaaatiii – Zawyła Kaja głosem do złudzenia przypominającym Frytkę z Big Brother. – Ale jesteśmy tu bezpieczni?

– Pewnie, że jesteśmy. – Powiedziałem spoglądając z nad książki, ale sam nie byłem tego taki pewny. Wróciłem do czytania.

– Maaaaaaatiii. A piorun w nas nie walnie? – O tym sam nie pomyślałem. Dzięki. Rozstawiliśmy namiot pod jedynym drzewem z krzakami na całej polanie. W promieniu dwustu metrów w każdym kierunku była tylko trawa.

– Pewnie, że w nas nie walnie. Gdyby już, to poszłoby w te budynki, które minęliśmy dziesięć minut drogi stąd. – Kupiłem sobie kolejne dwie minuty czytania.

– Maaaaaaaatiii. Ja chyba kogoś tam słyszałam.

– No co Ty, Kaja. W taki deszcz nikt by nie chodził. –  Tym razem już nawet nie zaczynałem czytać. Spojrzałem tylko z powrotem na tekst zastanawiając się o co jeszcze można spytać, ale tego co nastąpiło i tak się spodziewać nie mogłem. Przypomnę tylko, że lało jak z cebra, pioruny strzelały, godzina druga w nocy, ja w ciepłym śpiworku, na zewnątrz ciemno jak… jak w miejscu gdzie jest bardzo ciemno.

– Maaaaaaaaatiii. Tam na pewno ktoś jest. – Tu nastąpiła budująca napięcie przerwa. – Idź sprawdź.

Kojarzysz tę klasyczną scenę z większości horrorów kiedy dziewczyna się boi, bohaterski facet idzie w ciemność sprawdzić co to za dźwięki, a Ty się zastanawiasz kto jest tak głupi, żeby to zrobić? Ja też to znałem. Odłożyłem książkę, przekręciłem się na bok i poszedłem spać.

Następne noce były już dużo bardziej komfortowe. Głównie za sprawą alkoholu, ale i my zaczęliśmy odkrywać, że nic w tym strasznego nie ma. Co innego z autostopem. Wsiedliśmy do złego samochodu, ale wątpliwości zaczęły pojawiać się dopiero, kiedy zostaliśmy wywiezieni parę kilometrów za miasto. O tym napiszę więcej przy następnej okazji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s